Wąsosz - Wiele - Zabartowo - Samsieczynek

Uczestnicy

Cinek i ja.

Plan

Odwiedzić wszystkie jeziora, nad które za młodu najczęściej jeździliśmy się kąpać.

Wyjazd - 29 czerwca 2008 r.

Cinek wyruszał z Bydgoszczy, ja z Nakła, więc postanowiliśmy spotkać się w Szubinie około dziewiątej rano. Okazało się, że obaj (a szczególnie ja) dotarliśmy na miejsce przed czasem, dlatego w Wąsoszu byliśmy na tyle wcześnie, że na plaży nikogo nie było. Sam ośrodek trochę podupadł od czasów swojej świetności, ale i tak uznałbym go za najlepszy wybór dla kogoś, kto chciałby wykąpać się w jeziorze, mieszka w Nakle i jest w stanie przejechać rowerem 30 kilometrów w jedną stronę. Minusem może być duża ilość ludzi, szczególnie popołudniami i w weekendy.

Wykąpaliśmy się i ruszyliśmy z powrotem do Szubina, a potem Nakła. Z naszego rodzinnego miasta pojechaliśmy do Mroczy, a potem przez Białowieżę dotarliśmy do Wiela. Siląc się na grę słów mógłbym rzec, że we Wielu wiele się nie zmieniło, co należy rozumieć raczej pozytywnie. Woda trochę mętna, ale pomost cały czas stoi. Niespodzianką był namiot z piwem, którego właścicielem okazał się… Romek Sz.!

Oczywiście wykąpaliśmy się, a potem pojechaliśmy do Zabartowa. Minęliśmy jezioro położone po prawej stronie drogi i przed Więcborkiem skręciliśmy w las. Przez chwilę byliśmy sami, ale wkrótce przyjechały trzy samochody, w tym jeden z dudniącą muzyką. Do tego okazało się, że miejsce to jest dość zdewastowane, od braku pomostu poczynając na śmieciach kończąc. Za to woda czysta jak łza, a las przepiękny… Szkoda, naprawdę szkoda…

Po kąpieli ruszyliśmy w drogę powrotną. Po minięciu Mroczy dotarliśmy do Krukówka, skręciliśmy w lewo i przez Drążno dotarliśmy do Samsieczynka. Niestety - brudna i zaniedbana plaża, samochód (jak on tam wjechał?) z dudniącą muzyką, niemiłe towarzystwo, woda nieciekawa. Może to przez te ogródki działkowe? Jedynym plusem jest chyba tyko to, że Samsieczynek jest najbliżej Nakła.

Ostania kąpiel i czas ruszać w drogę! Żeby było sprawiedliwie, postanowiłem odprowadzić Cinka do Wojnowa przez Gliszcz i Trzemiętowo. Tam rozstaliśmy się, on pojechał do Bydgoszczy, a ja przez Sicienko, Gumnowice, Suchary, Karnówko i Karnowo dotarłem do Nakła.

Podsumowanie

Ładnie zaplanowałem trasę, bo obaj na licznikach mieliśmy przejechane po 150 kilometrów.

Zdjęcia

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 License.